|
"Film naprawdę zrobił ogromnie dobre wrażenie. Rewelacyjny montaż, ujęcia i wykonanie - wręcz niesłychane, że robiła to jedna osoba. Super dźwięk. Pełen szacun.
Film można odebrać bardzo szeroko - Wyłam się ze standardów, wtedy poczujesz że tworzysz - I nie chodzi tylko o muzykę, ale o wszystko co robimy. Naprawdę to jest bardzo dobry i mobilizujący przekaz. Trzeba takich, w świecie filmów o przekazie dołującym."
"Film jako dzieło filmowe super. Ale ja tego filmu nie rozumiem. Tymon to taki duży chłopak przecież, a takie rzeczy mówi."
"Jest to nie tylko ciekawy, wciągający dokument, ale także niecodzienna okazja, żeby pobyć z wielkimi ludźmi i posłuchać jak grają, co myślą - sama przyjemność - nareszcie ten OCEAN, o którym mówi Tymon Tymański w filmie."
"Film jest znakomity. Uważam że wzbudzi większe zainteresowanie na zachodzie."
"Z wielką przyjemnością film skonsumowałem. Sama prawda, świetny film, narracja i montaż wciągające. Warto robić takie rzeczy, warto żyć."
"Obrazkowo tak, film bardzo mi się podoba. Ale merytorycznie nie. Nie wiem o co autorowi chodziło. Reżyser ma chyba skłonności do szaleństwa."
"Film podejmuje interesujący temat improwizacji muzycznej, daje wgląd w kulisy pracy muzyków improwizujących. Improwizacja jest rozmową muzyków, dla każdego oznacza jednak coś innego; przepływ energii, wyrażanie aktualnych emocji. Nie ogranicza muzyków do jednego gatunku, pozwala przekraczać granice stylistyczne. Oprócz wypowiedzi artystów w filmie znalazły się również fragmenty ich koncertów - dało to okazję do posłuchania naprawdę dobrej muzyki."
"SMALL SPACES to 41 minutowy paradokument, podejmujący temat improwizacji w muzyce, tworzenia, szukania inspiracji, stosunku artystów do sztuki i do siebie nawzajem... Został nakręcony z udziałem znanych postaci sceny polskiej i nowojorskiej, z dużą wrażliwością i głebią, fajną narracją i poczuciem humoru."
"Niełatwo jest składnie opowiedzieć, czym jest improwizacja.
Jeszcze trudniej to pokazać przy pomocy tak doprecyzowanej w najdrobniejszych szczegółach formy, jak film dokumentalny, czy paradokument.
SMALL SPACES pokazały, jak to zrobić. Klucz w obu przypadkach jest ten sam: montaż.
Improwizacja muzyczna łączy frazy i ich skrawki, niekiedy niby nieprzystawalne, w zajmujący i zaskakujący ciąg, pojedyncze dźwięki, czasem nawet budzące dość odległe skojarzenia z muzyką, splata we frapujący układ.
Podobnie jest z tym filmem - nietypowo muzycznym, bo żaden utwór nie wybrzmiał w nim do końca, niewiele nawet mając szans, by się rozwinąć.
Mamy za to paradę gadających – nierzadko wielojęzycznych – głów, szczątki ich dyskusji i monologów, pozornie postrzępione i nie do zszycia, a jednak konsekwentnie układane w całość.
Mamy tu górnolotne fascynacje i zauroczenia, a także wywody znacznie bardziej doczesne i pełne goryczy.
Momenty milczenia i istne słowotoki. Niemało zaskoczenia oraz świadomość, że mówienie tylko dotyka, muzyka sięga nieco głębiej, ale najważniejszego i tak nie da się dopowiedzieć ani dograć, bo musi pozostać gdzieś w nas albo między nami.
Na dobrą sprawę bowiem, improwizacja jest jedynie wskazywaniem niespodziewanych kierunków słuchaczom i samym grającym. I film SMALL SPACES też coś z tego w sobie ma."
"Ja pierdole, jaki zarąbisty movie. Mistrz! Jestem podekscytowany i naładowany."
|